social media

Translate

poniedziałek, 21 listopada 2016

Październikowe denko 2016

























Tak jak wspomniałam w poprzednim poście mam spory poślizg w dodawaniu postów, a więc zaraz po wrześniowym denku dodaję październikowe. Wszystkich ciekawych co wykończyłam w tym miesiącu zapraszam na post.

Nie wiem jak ja to robię, ale kolejny raz wykończyłam sporo produktów. W sumie to nawet dobrze, bo zapasów mam nadal sporo, a termin ważności czasem kończy się nim do jakiegoś produktu dotrę...



Próbki szamponów Nivea utwierdziły mnie kolejny raz w zdaniu, że marka ta jest nadal w świetnej formie. O kapsułkach pisałam pełną recenzję w TYM poście.
Maska marki własnej Kruidvat została TU wspomniana, a o innym szamponie Palmolive pisałam TUTAJ. Odżywka Dove również doczekała się swojego debiutu w TYM poście na blogu, aczkolwiek w innej wersji.
Chusteczki do demakijażu już Was w moich denkach nie powinny dziwić, bo zawsze zużywam ok.2 opakowań ze względu na to, że oczyszczam nimi również twarz przed nałożeniem makijażu. 

O płynie micelarnym marki Kolastyna pisałam w recenzji zbiorczej w TYM poście. 

Podkład marki Soraya oraz krem BB Max&More nie zwaliły mnie z nóg. Rzęsy od MM służyły mi długo choć często ich nie używałam, a trafiły do kosza, bo kiedyś nie włożyłam ich z powrotem do opakowania i odrobinę się skurzyły... Jako, że kosztowały grosze nie jest mi szkoda wyrzucić i kupić nowych.
Maskarę od Korres dostałam od jednej z blogerek i niestety byłam nim rozczarowana. Zaraz po otwarciu sprawiał wrażenie jakby nic w nim nie było. Wracałam do niego kilkukrotnie i próbowałam go użyć na różne sposoby, aż w końcu trafił do komody z kosmetykami zapomniany.
Zupełnie inaczej zachowywał się tusz od Avon. To całkiem fajny tusz do rzęs, choć mam od nich innego ulubieńca.
Eyeliner wyżej wspomnianej marki również mnie nie rozczarował. Trwały, aczkolwiek łatwo zmywalny podczas demakijażu eyeliner mogę śmiało polecić każdej z Was.
Perełki CC wprawdzie się nie skończyły mi jeszcze, ale zanim zbiorę się do zrobienia im zdjęć obawiam się, że mogą się jednak skończyć, a są naprawdę cudowne. To zdecydowanie moje odkrycie tego roku i nie wyobrażam już sobie makijażu bez tego produktu. Buzia jest promienna i świeża nawet po nie przespanej nocy. Uwielbiam je <3
Przy okazji jako konsultantka Avonu przypominam, że składając u mnie zamówienie macie 10% zniżki na wszystko oraz oferuję darmową dostawę na terenie całej Polski. Zamówienie wysłać mi możecie TU. I nie myślcie, że tylko polecam produkty marki Avon, bo należę do tych osób które ostrzegają swoje klientki przed bublami ;)
Luminesce to miał być przełom na rynku anti aging <-klik
I w sumie na swój sposób był, tylko ja jak to ja oczywiście nie zrobiłam recenzji. Tak czy inaczej są to bardzo dobre produkty, warte swojej niezbyt niskiej ceny. Żałuję, że żaden z tych produktów nie doczekał recenzji, bo są na pewno niebanalne.
Żel Garden of eden jest tak samo fajny jak peeling o którym pisałam TUTAJ.  Body Scrub kokosowy kupiony za niecałe 2e nie zwalił mnie z nóg. Zdecydowanie moimi ulubieńcami są TEN i TEN body scrub ;)
Pisząc, że nie należę do tych konsultantek, które wciskają wszystko swoim klientkom nie kłamałam. Żel do higieny intymnej tej marki rozczarował mnie na całości. Nie jest to pierwszy produkt do higieny intymnej tej marki, ale myślę że ostatni. Nie wiem może ja mam zbyt wygórowane wymagania co do tego typu produktów, ale Avonowe nie dorastają do przysłowiowych pięt do TEGO produktu. 

W końcu wybrnęłam ze wszystkich zaczętych antyperspirantów i perfum. Brazil Beat i Scent Essence w pewnym momencie zaczęły mnie męczyć i końca nie było widać, a szkoda było mi wyrzucić, więc ostatecznie zgarnęła je moja mama i wykończyła.  Mgiełka o zapachu kokosu i karamboli była całkiem przyjemna. Dezodorant Mint Mojito kupiłam w Primarku za 0,50e i miał ciekawy zapach. Zapach Playboy bardzo lubię i ucieszyłam się kiedy go dostałam w czerwcu na urodziny wraz z żelem pod prysznic od koleżanki z pracy. Odorex sprawdza się u mnie na równi z Rexoną czy Niveą. Beznazwowy zapach do samego końca pachniał świetnie i żałuję, że nie pamiętam/ nie wiem co to za zapach.
Z próbek zużyłam Alpha z przyjemnością i pewnie kupię pełnowymiarowy produkt, a ten od 
Christina Aguilera kompletnie nie przypadł mi do gustu.


Masło do ciała waniliowe dostałam w paczce z poprzedniej pracy i muszę przyznać, że je polubiłam bardzo. Wiecie jak pachnie serek homogenizowany waniliowy? Tak właśnie pachnie te masło, więc jego zużywanie było dla mnie przyjemnością, momentami chciało się je zjeść tak apetycznie pachniało! Bardzo dobrze też nawilżał i był mega wydajny. Jako, że marki Erica nie znałam wcześniej wygooglowałam sobie i to masło kosztuje 9e. Stacjonarnie go raczej nigdzie nie dostaniemy, ale jest kilka stron z których można zamówić nie tylko to masło. Nie wiem jak Wy, ale ja czuję się zaciekawiona tą marką.

Oliwka do ciała to mój towarzysz pod prysznicem od bardzo dawna. Jest tanie i wydajne, a co najważniejsze nawilżenie po nim jest dla mnie wystarczające, bo nie mam dużych wymagań w tej kwestii.
Krem do rąk Mleko&Miód  towarzyszył mi w torebce i gdyby tylko zamknięcie było typu klik wróciłabym do niego ponownie. Taki mały minus, który mnie zniechęca do powtórnego kupna. Też nie lubicie nakrętek tego typu w kremach?

Wreszcie docieramy do końca! Brawo ja i brawo Wy :D

Napiszcie co znacie, a czego nie i co wykończyliście ostatnio.

13 komentarzy:

  1. Wow!!Ile kosmetyków ! No ja Kochana znam kosmetyki z Avonu, ale przestałam ich używać bo testują na zwierzętach :(
    http://szymkowerobotki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje zużycia robią wrażenie, ja się chyba nie dorobiłabym tylko opakowań nawet po trzech miesiącach :) Chyba muszę się porządnie zabrać za zużywanie, żeby w 2017 wejść z jak najmniejszą ilością pootwieranych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałabym się chyba kąpać i malować co trzeci dzień, żeby mi starczyło na 3 miesiące :P
      I taki tez mam plan, żeby w Nowym Roku móc testować nowości na bieżąco ;)

      Usuń
  3. Bardzo lubię ten żel z Avonu - Garden of Eden, od zawsze był to mój ulubiony, szkoda, że przy dłuższym stosowaniu moją skórę trochę wysusza.. Tyle produktów u Ciebie, ja nie potrafię zdenkować zbyt wiele :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale spore denko! Nie znam prawie żadnego kosmetyku, ale fajnie poczytać o nieznanych mi zapachach. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow ile produktów :D Ja to ledwo 1 produkt w msc niszczę xD
    Mój blog ♥ Serdecznie zapraszam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1 zużyty produkt na miesiąc? :O Wybacz, że pytam, ale co ile się kąpiesz w takim razie? Bo wydaje mi się, że takie produkty jak do mycia zużywa się naszybciej ;)

      Usuń
  6. Akurat konczy mi sie tez krem do rak Miod&Mleko i tez mnie wkurza to odkrecanie -_- mi wiecznie wypada zakretka z rak :P najszybciej zuzywam zele pod prysznic wiec gdybym nie wyrzucala pustych opakowan to pewnie byloby ich kilka xD

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tych wszystkich marek kosmetyków to dla mnie najlepsze są produkty z Avonu i to nieważne czy jest to tusz,czy żel do ciała. Tą markę kupuję w ciemno,bo jeszcze na niej się nie zawiodłam. Teraz kupiłam sobie zestaw Atrraction,w którym jest perfum,mała perfumetka i balsam do ciała i jestem zadowolona w 100%. Znów szampony z Nivei też są dobre,lecz ja gustuje w szamponach i odżywkach L'Oreal :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie z dokładnie tym samym szampanem i odżywka przez bardzo długi okres było super nie wymieniałbym na żaden inny zestaw . Ale nie wiem dlaczego po pewnym czasie włosy zaczęły mi się tragicznie przetluszczac wielka szkoda bo kochałam te produkty :( :) Super wpis dzięki

    OdpowiedzUsuń
  9. Spore denko :) Również lubię perełki CC Avon, naprawdę świetny efekt wypoczętej cery.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już tu jesteś zostaw komentarz - wtedy mam pewność,że ktoś przeczytał co napisałam ;)
Odwiedzam wszystkich, którzy zostawiają komentarz na moim blogu.

Buziaki,Wasza M.